Harfa hakowa

[Gwoli poprawności nazewnictwa: jak to zostało słusznie zauważone w księdze gości, ten dział powinien zgodnie z polską nomenklaturą nazywać się "harfa haczykowa" - taka jest prawidłowa przyjęta u nas nazwa tego instrumentu. "Harfa hakowa" to rzeczywiście kalka z niemieckiego/angielskiego (hakenharfe/hook harp). W artykule zostaję jednak przy niepoprawnej nazwie - nie lubię zdrobnień ;)]
Jakoś tak się złożyło, że harfy hakowe w większości bardzo mi się podobają. Z tego właśnie powodu znalazł się tu osobny dział "harfa hakowa", choć materiałów jak widać na razie niewiele.
Nie jest to wbrew pozorom rodzaj harfy na podobieństwo harfy gotyckiej czy clarsacha, a po prostu "kroczek" na długiej drodze ewolucji od harfy diatonicznej do instrumentu obejmującego wszystkie dźwięki chromatyczne. Inaczej mówiąc jeden z pomysłów na to jak takie dzwięki uzyskać.
Wśród pomysłów na schromatyzowanie harfy wyróżnić możemy:
- takie które mnożą ilość strun, ustawiając je w jednym, dwóch [równoległych albo krzyżujących się] bądź nawet trzech rzędach. Wymienić tu można harfę irlandzką z opisu Praetoriusa , podwójne harfy hiszpańskie, arpia doppia etc.
- takie które mnożą ilość dźwięków wydawanych przez jedną strunę. Od jednego dźwięku na strunę we wspomnianej wyżej harfie opisywanej w Syntagma Musicum przechodzimy do dwóch dzwięków w harfie hakowej i w końcu do trzech we współczesnej harfie koncertowej.
[innym bardzo ciekawym instrumentem który wykorzystuje ten sam pomysł jest klawikord związany /fretted clavichord]
Harfa hakowa to właśnie pierwsza (jeśli chodzi o harfy) próba zmechanizowania drugiego sposobu. Sam pomysł jest dużo starszy - dawniej już skracano struny poprzez dotknięcie zewnętrzną stroną paznokcia w odpowiednim miejscu, i tym sposobem wydobywano dzwięki o różnych wysokościach z jednej struny.
Poza tym to przecież przeniesienie filozofii progów z lutni - nowością jest tylko zastosowanie "pierwszego progu" w instrumencie bez podstrunnicy.
Przechodząc do konkretów wygląda to tak: na szyjce, poniżej każdego kołka do strojenia, znajduje się "haczyk" tj zagięty pręcik metalowy, który można sobie do woli obracać.
Jeśli obrócimy go tak aby dotknął struny, skróci on rzeczoną strunę o odległość pomiędzy kołkiem do strojenia (lub ew. dodatkowym kołkiem przytrzymującym strunę) a samym "haczykiem". Wystarczy obliczyć odstęp odpowiedni dla menzury danej struny i otrzymujemy możliwość podwyższania dzwięku o półton.
Nie trzeba oczywiście robić tego od razu dla wszystkich dzwięków, można zamontować haczyki tylko dla tych najczęściej używanych.
Co ciekawe, pomysł ten wyewoluował na dwa sposoby: po pierwsze, w większości harf neoceltyckich zamontowane są obecnie tzw. sharping levers które nie są niczym innym jak unowocześnionymi technicznie haczykami. Działają identycznie, tyle tylko że niektóre mają 2 stopnie, tj możliwość skrócenia struny o ton lub półton.
Z racji takiej samej zasady działania instrumenty te zachowały również wady harfy hakowej - dzwigienek używa się raczej przed wykonaniem utworu, jakby do strojenia, natomiast zmienianie długości struny w trakcie gry jest bardzo niewygodne i angażuje drugą rękę muzyka.
Drugi kierunek ewolucji to harfa pedałowa > współczesna koncertowa. Instrument ten rozwinął "haczyki" tak aby nie angażować rąk grającego do skracania strun, i tym samym umożliwić zmianę wysokości dzwięku struny w trakcie gry [za pomocą pedałów].
Jest to ewolucja idei ;) podczas gdy ta pierwsza to tylko ulepszenie techniczne.
Wspomnę jeszcze, że w Poznaniu, w Muzeum Instrumentów Muzycznych (oddział MN) stoi sobie piękny egzemplarz h.h. Jeśli ktoś się rzeczywiście tym interesuje, sugeruję wsiąść w pociąg i odbyć jednodniową wycieczkę do Poznania. Muzeum jest przy rynku, informacje odnośnie godzin otwarcia etc. - patrz dział Linki (na końcu). Poza hakową mają również parę harf koncertowych i wiele innych instrumentów wartych zobaczenia.
Inna bardzo ładna h.h. znajduje się w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Berlinie - również polecam.

